-70%

Szal zakupow. kto wymyslil to debilne zajecie? Zabiera mniej wiecej od 1-7 h dziennie nie mowiac o pocie, napadach nerwicy i innych ataakch. Czlowiek sam nei wie w ktorym momencie konczy sie przyjemnosc a za czyna presja. Tekst nie oryginalne ameryki przeciez nie odkrylam, choc podobno odkrywali ja 2 razy. Tak wiec mozna pieprzyc oczyiwistosi, nikt sie nie poweinien czepiac, w koncu powtorki,duble i kopiowanie znano juz w prehistorii. Bo przeciez jaka roznica miedzy Supersaurusem [ryc1] a Mamenchizaurem [ryc2]:

tak wiec chuj ich wi.

Uwagi: (1) »

Nowi znajomi

W sumie to pietrucha widywala ich na miescie. Skrecalo ich na lewo, jedna zawsze wchodzila w sciany zamiast drzwi, inny z kolei zawsze mial rzeczy na lewa strone. Wiec nie dziwne ze w koncu sie poznali i co lepsze zaprzyjaznili. Teraz zajmowala sieich sprawa… I to codziennie, az sama siebie zaskakiwala ze ten pomysl jej nie przechodzi. Bo z reguly nudzilo sie je po 3-4 dniach…

Skomentuj »

Foch

Pietruszniks, czyli nasz znany i lubiany Agent Marcin Pietrucha, uwielbiam krytyke. Zwlaszcza dobra i tylko taka ktore plynela z jego ust. Jednak kiedy szef ja skrytykowal za brak szacunku do wlasnego zdrowia, nocne zycie i coraz gorsze wypelnianie misji postanowila puscic focha.

Tyle tylko ze nie umiala. Wolala sie spytac specjalistow wiec spytala samego szefa. Ale ten puscil focha.

Skomentuj »

Przeznaczac

Moze byc szczesliwie moze byc nieszczesliwie, zawsze kosztuje duzo nerwow i zdrowia. Mowa o dziwnych epizodach z zycia ktore ostatnio zawroclimy moja glowe do reszty.

Choc uciekalam wciaz wracalo i wracalo, przepraszalo dziekowalo… Tylko ze lancuszek jego przeznaczenia mnie ominal.

Uwagi (2) »

Znoffu

Zawsze wszelkie plany i checi umieraja z powodu jajnika. Jajnik o imieniu zenek boli, mowi i sie chyba rusza, smutno mu po stracie braciszka.

Skomentuj »

Nic

Pietrucha chciala by tak jak ona, chiala by wylowic go z tlumu i poczuc ze zwiazala ich zlota nic losu. Czy dlugo przyjdzie jej na to czekac? Na pewno, bo przeciez jest urodzona singielka.

Skomentuj »

Cz. 2

Włóczykij widząc napalonego na gówno Paszczaka zaczął wesoło machać workiem krzycząc wesoło “zobacz co mam stary chuju!” tym razem smród był tak wielki, że nawet muchy lecące dotąd za nim padały jak kaczki na polowaniu, które kiedyś urządził sobie ze sztarym tego geja muminka. Gdy się już zbliżył do Paszczaka postanowił postawić warunki i bez jebania wykrzyczał “2 wory jarania i 3 butelki wina” obejrzał sie w prawo i robiąc wielkie oczy “zabij tą kurewską mszyce bo jest wielka jak koza” dodał z oburzeniem

“Włóczykij ty pedale. Nie dosc, ze rozpierdoliles mi pół ara marysi tym tandetnym, radioaktywnym, świecącym gównem Bobka, to jeszcze stawiasz warunki?! 1 worek i 2 butelki!” – krzyknął oburzony Paszczak – “I odwal się od moich mszyc. Nie twoja chujowa sprawa.” Paszczak złapał grabie i urwał mszycy głowę. Z jej małego owadziego ciałka trysnęła świecąca ciecz. “Kurwa, co ten Bob żre, że nawet robalom to szkodzi?” – zapytal paszczak. nagle zauważył, że ktoś znów nadchodzi do jego zapuszczonego chlewu. “Nie ma dzis zebrania kółka różancowego cwele!” – wykrzyknął zdenerwowany.

Jakie to szzcescie mial Bobek ze bardziej przypominal mszyce od ich samych. Uniknal sexownie latajceych grabi Paszczaxa i wstal.
-co za chuje muje dzikie weze! Paszczax,myslalem ze jestesmy ziomalami, ze razem melinujemy i stawiamy figurki z prazu w sraczu! Juz Cie nie szanuje-Bobek podrapal sie po kroczu i odszedl w strone sklepu “Sprzet AGD-akty,gowno,dupczenie” w celu zakupienia nowych kulek analnych. I pieszczoch…
Mala Mi uslyszala piskliwy glosik zioma Paszczy.Pewnie znowu sobie przypalal solo.Swoja droga dziwne,ze wszyscy maja takie porabane imiona w tej dolinie, widac ze wiesniaki. Sama byla adoptowana,daltego nie identyfikowala sie z mieszkancami.
Mala podeszla do domku po drodze mijajac Bobsa-”kup mi fikusne majtastki Cycu, wiesz jaki numer. Ostatnie poszly na melanzu,gdy zaplatalam sie w krzakch .Nie dalo rady, trzeba bylo ciac.” Po czym podeszla do Paszczaxa i przywitala klkakrotnym przybiciem piatatki.Tak bbylo tredni, kazdy o tym wie. Stary mam propozejszon-ja daje tobie konewke rybaka,ty mnie Ryja. Skurwiel podpal mi jak chuj i ma przejebeane. Mozesz wybrobowac rozowa kiedy bede go lać. Co Ty na to?Patrzac na stan Twojej plantacji wydaje sie,ze w przyszlosci bedzie ona Twoja jednana mozliwoscia by osiagnac na dobra faze.
Niestety Muminek wyjechał z doliny do pracy sezonowej w Irlanidii zbierac tam truskawki i cytrusy, więc póki wspolne jaranie poczeka, no ale jak nie trafi do obozu pracy to jest sznsa ze jak wroci zarobiony to wspolnie rozpierdzielą kasę na drinki z parasolką i włochate kobiety (ichaaaa!).

Mała Mi gdy barykadowała swoja melinkę, nawet nie mogła przypuszczac ze Ryjek się tam schował podczas gdy ona z Włioczkijem sie werbalnia gziła. Zaszył się niczym krawiec w ciemnosciach w przestrzeni pomiedzy kolekcją wibratorów, a gdy Mała poszła, wygramolił się z tamtąd i wypalł za darmoche jej zioło, pogrzebał w szafkach, zrobił sobie nawet omlet bez dodatku jaj, zaspokojił się nieco analnie dziwnym wibratorem, po czym stwierdził z niesmakiem ze musiał na fazie pomylić wibrator ze zwykłym kijem od szczotki. Strzelił też niechcący # w narozniku, po czym zabrał z ołtarzyka 3 sztuki Finalndii (jedna Grejfrutowa, jedna Cytrynowa, jedna Cherry) pomyslał ze jak muminek wroci to pozyczy kasę i odda Małej, ewentualnie ją zaspokoji sexualnie, badz da sie wychłostać.

Wyszedł z meliny z Finladnia w siatce, i chciał tyrknąc do Włóczykija azeby się ustawić na popojawę w “butelkowym lesie” (miescił się on tuz pomiędzy lasem Bobka i plantacją Paszczaka) a że zasięg był w dolinie zjebany jak dzielenie się obwarzankiem, udał się przeto sam w kierunku butelkowego lasku, liczył że Włoczykij choc tez miał zaburzone myslenie abstrakcyjne (po przeterminowanym eterze w proszku) to jednak skapnie się gdzie zazwyczaj imprezuja. Tylo zeby nikt sie ne dowiedział, a zwłaszcza Bobek! (bo pije menta za dwóch) no i zeby Buka nie wpadła, bo zawsze się to kończy dziką orgią.

Wrocił jeszcze na chwilke do meliny, i zabrawszy niezbyt dojrzałe kiwi do obrony przed bobkiem i buką, ruszył pokracznie w stronę butelkowego lasu. (trzeba bedzie jeszcze wpaśc do Paszcazka wyzebrac jakąś zagryche)
Bobek wlasnie szedl droga do sklepu kiedy to zobaczyl walesajaca sie mende Ryjka. “Co za krtyn, nawet chodzic nie umie”.To byla prawda gdyz Ryjka znosilo na prwo i zamiast isc do produ szedl bokim. “Moze sie zjaral!Ale kurwa skad mial towar! Przeciez Paszczak ma braki..kto mogl miec jeszcze staf o tej porze roku… Ja… i… O KURWA! Co za szczyl”.
Bobek wydzierzawil osoatki gazu w tylku odpalil i dolecial do swojej tajnej skrytki na tajnym niewidzialnym drzewie. Chywicil dlugiego kaktusa, nawytkal sie grochowki na gazy i pozapierdalalal w srone Ryja. Gdy tak lecial ustawil sie odpowidnio i wystawil kaktusa. Jego ladowanie idealnie pokrylo sie z wcelowniem kaktusa w dupe Ryjka. Butelki Finlandiii polecialy w gore, Bobek zlapal dwie, neistety jedna sie rozbila, ale to nic, i tak bedzie na Ryjka.
-Dobrze Ci tak Ty niemyta pyto!-zasmial sie Bobek i chwyciwszy butelki pod pachy pierdnal i odlecial w strone swej tajnej skrytki pozostawiajac Ryjka z kaktusem w dupie.
Gdy tylko Paszczax zorientował się, że o mały łonowy nie ściął Bobsonowi głowy, poczuł się zbity z tropu. “jak kocha zioło to wróci” – pomyślał – “Ten mały brudas i tak ma 12 żyć.” Nie długo miał czas zawracać sobie swój pusty, zapchlony łeb takimi pierdołami, bo tu trasakcja się szykowała. Wiedział, że ta pipa przychodzi tylko jak coś chce. Wszyscy w Dolinie zawracali mu dupę tylko, gdy chcieli go wyruchac z jego ostatnich zasobow. Brzmi to brutalnie, ale cóż… życie. Dlatego też, gdy Mała Mi złożyła mu propozycje nie do odrzucenia, popadl w stan refleksji. Inteligencja nigdy nie biła mu z oczu, jej stan dążył zawsze do minus nieskonczonosci. Jakos jednak musial oszukac te mala suczke. Wiedzial, ze w tym momencie da wszystko za tego PojeboRyja. Problem w tym, ze ten maly szmaciarz był daleko od rezydencji Paszczaxa. Po dlugim, 10-minutowym namysle rzekl: “Pierdolisz. Myslisz ze Ryj jest wart tyle co jakas jebana konewka? Po kiego chuja mi konewka zamieniajaca wode w wino, gdy wody nie mam.” Prawda w oczy bila – skora Paszczaxa byla pokryta taka iloscia roznego brudu i syfu, ze nikt w Dolinie Muminkow nie byl w stanie powiedziec, jakiego koloru jest naprawde. jego tluste wlosy wygladaly jak nazelowane. Jedyna wodą w jego chlewni byla deszczowka, ktorej starczalo tylko na podlanie drogocennych ziolek. Wkurwiony taka propozycja rzekl: ” Pozycz konewke, wysle Ryja na drugi koniec Doliny, aby z bagna przyniosl troche wody. Sprawdzimy ja. jesli nie wyjda z tego zadne siki jak wino “Kici kici”, to zwiaze dupoRyja i przysle ci go wieczorem.” Obmysliwszy ten szatanski plan, Paszczak uczul rozkoszne zadowolenie, jakby posmerano go wibratorem Malej Mi. Nie wiedzial jednak, ze wlasnie oto do jego zadupia z kaktusem w dupie zblizal sie Ryju…

Buka zaczaila sie za drzewem… zobaczyla zbliżającego się Bobka, nabrała piekielnej ochoty aby go zgwałcić… jeszcze musiała sie tylko upewnic czy nikt inny się nie zbliża i nie bedzie zadnych swiadkow… powoli robilo sie ciemno w Dolinie Muminkow, wiec Buka byla pewna ze tym razem Bobek bedzie jej…

Skomentuj »

daleko daleko…

…moj stary dom.

Skomentuj »

spadajaca gwiazda

PIetrucha byla u dziadkow, wlasnie smiala sie z babci i mamy z dziadkiem gdy postanowili wyjsc na balkon. I zauwazyli ze w strone ziemi zbliza sie wieeeeeelka ognista kula. Kula zachowala sie troche jak kauczuk bo dw razy sie odbila po czymz achamowala tuz pod balkonem dziadkow Pietruchy. PIetrucha zareagowala szybko: kazala mamie zabrac dziadkow po czym sama zaczela pakowac swoja najcenniejsze rzeczy xD i wyszla.

Na dworze spotkala Sarenke z Grzesinkiem. Cala trojka stwierdzila ze podjada autobusem nr siedem, ktorego w miescie pietruchy nigdy nie bylo. PIetrucha, jak na agenta przystalo, sojrzala na spis przystankow:

-Gdzie wysiadamy? -spytala Pietrucha

-Ojezu nie wiem przeciez.

-A no ta… a nie wszyscy zginiemy?

-Przeciez mowie ze ojezu nie wiem!

-Ok..ok… -PIteurcha juz miala powiedziec ze strasznie przeprasza ze zyje gdy cos jej wpadlo do glowy. Sarenka nigdy nie okazywala agresji… Spojrzala na nia… na jej buty i kurtke. Omg, nie pasuja kolorystycznie!!

Autobus wlasnie byl na przystanku Ojezu nie wiem. Pseudo Sarenka i Grzesiek wysiedli, Pietrucha sprytnie uajac ze gdzies tam costam wysiadla… i wskoczyla spowrotem do srodka! Sarenka i Grzesinek znikneli. Nagle pojawil sie statek kosmiczny wielkosci koperty a5. Jebnal w zmywarke stojaca na koncu autobusu. Pietrucha dala zac przez nadajnik w zapalniczce do Centrum Obslugi Super Agentow i zaraz z pod siedzenia wyskoczylo 3 agentow, jeden przejal autobus drugi i trzeci zajeli sie transportem ststku na szufelce.

-Agencie Pietrucha, misja zakonczona pomyslnie. Jestes wolna.

Pietrucha teleportowala sie…

Skomentuj »

Szajka muminka- czyli Muchow opowiesci cz.1

wystepuja:

Bobek-Pietrucha vel Mucha vel Bober son fujaren

Ryjek- Vinicator

Mala Mi- Swieta

Wloczykij- kolorowe cymbalki mam sandalki

Paszczak-Pint of Guinness vel Maly zolty jelen

W dolinie muminkow nastala wiosna. Las lisciasty powoli stawal sie zielony, szumiacy i zaczynal pachnac juz mchem i zgnilizna. W domu muminkow wszyscy jeszcze chrapali. Jednak poza nimi inni juz wstali. Bobek, siedzial na drzewie i puszczal wiosenne baczki.

Nadszedł przeto Ryjek – największy społeczniak w dolinie, laps jakich mało, niestety był zawsze ofiarą żartów Bobusia.
Wybierał się własnie do domu muninka aby coś wpapusiać za free (mama muminka zawsze ma pełną spiżarnie specjałów – były tam kolorowe konfitury, suszone owoce, marynowane grzyby, wiewiórka w formalinie) po drodze miał zamier zgarnąć przyjaciół, czyli Małą Mi i Włoczkija, ale bron bosie Bobka!
Gdy Bobersonek zobaczyl ciote, zt Ryjeczka postanowil do neigo dolaczyc
-siema lamerze, co tam do lasu na dupy przyszedles, jakies grzyby podlapas te sprawy?
To mowiac Bobek wpadl w histeryczny smiech i z calej sily kopnal Ryjka w tylek. Ten podskoczyl z bolu i pognal przed siebie w storne chatki malej Mi.

Mala mi wlasnie ustawiala buutelki po finladii na swoim oltarzyku,gdy nagle spojrzala w ookno i zobaczyla tego skretynialego dlugopape jak gna w kierunku jej meliny. Pelna obaw by nie zajuchcil jej kolekcji, wyszla na ganek.” Co jest cykorze? Jesli to przez biegunke tak gnasz w kierunku mojej chatencji to musze Cie rozczarowac,bo kibelek wczoraj mi sie zapchal. Wiesz kac % ite sprawy. Czego chcesz?Odpowiadaj!”

-”aaa! Mała Mi, dostałem kopa w dupę od Bobka, on mne goni i jest napalony na moj tyłek! Pozwól mi się schronic u ciebie na poddaszu tudzież w kibelku! Że co? Że zapchany, ze łajno się wylało na podłogę? A nic! schronię sie pod tuż powierzchnią! Wpuść mne i schowaj gdzieś, bo bobek ma dziś chcicę! I gdzie kuzwa ten pijak Włóczykij?!”

Bobek podskakiwal w strone wielkiej zasmierdzialej meliny. Gdzie ta ciota? Pewnie schowala sie u tej zmamucialej Malej Mizdrzalki. Bobek chcial mimo wszystko skopac Ryjkowu tylek, w koncu dzis niedziela, a dzien swiety trzeba przeswiecic…
Tak sobie podskakujac zauwazyl oparty o kamien kij bejsbolowy
- Ooo,Migotka zgubila wibrator – to mowiac Bobek krzyknal na caly glos – Pozyczam!
Zabral kij, przystana, wyciagnal paczke westow icow odpalil z krzemienia i powedrowal dalej w storne meliny.
Mala mi zwrocila sie najpierw ku Bobkowi ,zaalarmowana kradzieza ulubionej zabawki.”tey kuswa bobek,tylko odkaz zanim oddasz. Jeszcze syfa jakies zlapie od Ciebie, bo nie wiadomo co pod tym futrem sie czai.” Pokazala fakacza i zwrocila sie ku dlugopapie- “od domu wara! wiadomo,ze masz lepkie lapska, a moje butelki sa troche warte. Twoje roczne kradzieze nie wystarczyly by Ci,gdybym Cie z dorwala z moja finladia. Z tylu jest wygodka na sytuacje kryzysowe, tam bedziesz czul sie jak u siebie”

Biedny Ryjek przerażony wizją wychędożenia przez Bobka przy uzyciu owłosionego wibratora Małej Mi, szybko usłuchał zacnych rad Małej i udał się na high-speedzie na tyły domostwa. Tam dostrzegł, niedaleko namiotu Włoczykija (Wiadomo ze Włoczkikij kreci z Małą Mi, ich orgie słuchać na całą dolinę) Drewnianą wygódkę, otworzył dziarsko drzwi i wkroczył w śmierdzące czeluście, zamykając uprzednio ufajdane drzwi za sobą. Pomyslał na głos – “Ojejciu, jak on mnie tu dorwie to bedzie bida, juz nigdy ne bede się mógł schylać po moje halucynki!”

-Co za idiota-powidzial Bobek ktory stojac kolo malej Mi widzial jak Ryj idzie za melina – przygotuj blanty zaraz wracam.
Od dawna bakal z mala Mi, razem sprawdzali towar z plantacjji Paszczaka. Bobek neinawidzil Ryjka wlasnie za podkradanie mu halucynow. Las byl jego terytorium i ten zawszony smrod nei bedzie mu tak stawial stoich stop z brudami miedzy palcami.
Bobek obszedl meline, doszedl do drewnianego wychoka, po drodze zabral line i obwiazal nia toy toya tak by nei mozna bylo otworzyc drzwi. Przystanal, zapalil petaka, wypieprzyl kibel na bok i strulal go po dosc stromej gorce wprost na namiot Wloczykija. Chyba go przygniotlo. Bobek sycie pierdnal, bo od zapachu mu sie zachcialo i wrocil do Malej Mi.
Mala mi ze spokojem i niejaka stysfakcja patrzyla na turlajacy sie toi toi, to gnojek bedzie mial za swoje jak mu % wpadnie do oczu i uszu i stanie sie glucho-niewidomy. Zreszta denerwowal ja swoim podejrzliwym spojrzenie,najgorsza plotkara w miesci.Biedak chyba nie wie co to zdrowy,dobry sseks.Niech leci,wcej blantow dla nas bedzie. Mala mi wyjela ze swojej tajnej skrytki towarek,bletki, i tyton camela. “Chcesz czyszciocha czy mieszan?I co u ziomka z plantacji?”

Bobek zajebiscie seksownym krokiem przeszedl przez salonik malej Mi i rozsiadl sie szpanersko na fotelu zrobionym z foli babelkowej.
-A moze sie na czysciocha skusze. aaa Paszczax? Aktualnie ma problemy z mszycami, jego mocz juz ne pomaga. Prawdopodomnie jakis idiota sprzedal mu zly nawoz…Te a to nie Wloczykij mu nei dostrcza gnoju? jak ty sie mozesz znim dymac..
Mala Mi wziela buszka z fifki a poczatek i skierowala sie ku SPECJALNEMU STOLICZKOWI MARZEN KAZDEGO JARACZA by zaczac dzielo zniszczenia komorek mozgowych. “bobek -jestes pewny ,ze chcesz czysciocha?nie pamietasz jakie schizy miales ostatnio?Pomyliles drzewko bananowe Migotki z dupa i do dzis nie moge babie wmowic,ze ta dziupla to efekt uderzenia pioruna.Robisz o na wlasna odpowiedzialnosc.” Mala Mi ubrala swoje SPECJALNE SPODNIE DO JARANIA i zakrecila czapke z daszkiem do tylu skrobiac po blacie by nic sie nie zmarnowalo.Dobra teraz filterek i lizniecie i imprezke czas zaczac. Muzy tylko brakuje ziom- zarymuj cos-to bedzie klimat.

Bobek zaczal od bitu:

-Umcyk umcyk Bum bum bum tiiiii tiiiii tiiii dy dyd ydydy

Wstaem dzisiaij rano z dziwna piana na twarzy
pomacalem szybko sprawdzilem czy nei parzy
i przypomniale sobie ze to wcale nei jest piana
ze to od wujka paszczaka namacalna smietana

Takie to jest zycie- rzeczywistosc zasrana
bo mimo wszystko kratki to nie sciana
a CHWDR to sie wszystko zgadza
bo ten maly szcyl tylko tutaj zasmradza

-jea, Y Y Y, ją ją zią, lecisz

Bobek wzia skreta i kiwajac lepetyna w takt narzucoego rytmu jaral sobie.

Smierdzący bardziej niz zwykle łajnem Ryjek, wygrzebał się z wytryndolonego przez Bobka kibelka, ogranowszy się nieco ciągnąc za sobą niezemski fetor, podlazł niczym dewotka pod okna domostwa/meliny Małej Mi, wepchną swoj ne ogolony ryj pomiedzy doniczki z haszem i gandzią stojące na oknie i zaczał podsłuchiwać i podglądać, jak juz zkumał co się święci, pobiegł na rypał pod rozjuchany przez kibelek kampus Włóczkija i wydukał:

“-Ejj, stary! Do meliny Małej Mi wlazł Bobson! Jarają razem blanty, i są w fazie gry wstępnej, uwazaj bo jeszcze przeleci twoją dziewoję! Sugerowałbym pojście tam z Tym wielkim owłosinym wibratorem który zostwił tu bobek i zrobienie burdy!”

Ryjek choć miał zaburzone myślenie przestrzenne (jest po lobotomi, -paszczak potrzebował wyciągu z szyszynki do produkcji meskaliny) to miał chytry plan w zanadzu, mianowicie, gdy rozjuszony ogier Włoczykij bedzie robił awantuje, to podstepny Ryj dobierze się do pustych butelek Małej (stary muminka potrzebuje pustych flaszek, gdyż nie ma w czym pędzić wódy, na pewno nieposkąpi groszem) oraz przedewszystkim do kiszonego od tygodni dobrego sortu/gandzi.
Gdy juz uda mu się gwizdąć towarek to bedzie chciał z nim iść do mumina (Muminek to tez ciotka) gdyż muminek nigdy nie jarał (stara mu kategorycznie zabroniła i zagroziła że nakarmi go zimnym krupniokiem za kare jeśli chwyci zioło)
Ale póki co podpuszcza Włóczikija azeby ten zrobił “rozpierduchę”
nieogolony i rozczochrany włóczykij na kacu wyjął z plecaka faje i pukając się po kieszeniach zapytał ryjka “teee ryju masz ognia? bo przed akcją lubię zajarać, a swojego zgubiłem jak stawiałem klocka w krzakach po pijaku” po chwili zrozumiał swój błąd i przypomniał sobie, ze ryjek choć pali to boi sie ognia i na pewno go niema. wiec zarzucił swą pedalską czapeczkę na głowę, podniósł włochaty wibrator i zmierzając z uśmiechem na twarzy do wejścia do domu malem mi, wesoło nucił “będzie penetracja! będzie penetracja”

Mala Mi zmelanzowana jak rzadko nucila pod nosem “chwdR – to ja jestem bogiem-chwdR-uswiadom to sobie..” Nagle uslyszala szybkie kroki, spojrzala w okno i zbaldla widzac Wlozykija. Szybko siegnela po swoja czerwona,burdelowa kiece bo Wloczykij byl cholernym szowinista i nie uznawal jej SPECJALNYCH SPODNI. Zwykle kazala mu sie wypchac ,ale dzis byl uzbrojony w jej palke. Podeszla do drzwi z mysla,ze chyba czas przeniesc sie na wieksza wies, bo zaczyna ja wkuriwac fakt,ze jej wibrator krazy pomiedzy tymi brudasami.”bobek patrz kto przyszedl , chwili spokoju nie mozna miec dla sibie”

Bobek byl wlasnie zajety kreceniem kretaskow na sutkch kiedy dotarly do neigo slowa owlosiona palka.Podskoczyl jakby go kros uszczypnal w jego jedrny posladek obejrzal sie w lustrze, z pomiedzy posladow wyciagnal grzebyczek, przeczesal grzywencje i powiedzial:
-To wy sobie tu za slona zupe wyjasniajcie a ja pedze do burdel mamy na lachony.hyhyhy
Bobek frajerem nei byl i wiedzial ze Wloczykutafong na kacu i z rozjebanym kiblem na jego namiocie nie jest w stanie rozmawiac sensownie a tylko w taki sposob mogl go pokonac-najlepiej na jakims forum. Bobek wyszedl przed meline, grubo sie wypia, podstawil zapalniczke pod odbyt, sycie pierdnal i odlecial z krzykiem.
włóczykij widząc wybuch z dupy bobka, ze zdziwieniem głośno wykrzyczał “skurwysyn poleciał…” i nie zastanawiając sie dłużej wbiegł do chaty i uruchomił wibrator, który zaczął głośno brzęczeć i dymić niczym silnik od kosiarki spalinowej paszczaka. Nie zastanawiając sie dłużej przyparł Malem Mi do ściany i patrząc na nią powiedział “no! no! kochana, odjebałaś się jak klaun na karnawał, ale ja na te sztuczki się nie nabiorę i zaraz opowiesz mi co tu robiłaś z tym małym chujkiem” po czym przyłożył wibrujący wibrator do jej uda i zaczął kurewsko się uśmiechać widząc jak od potężnych wibracji stuka zębami zupełnie tak jakby było jej zimno.

Mala Mi poczula wszechograniajaca ja wscieklosc widzac jak ten obszczymorda pozwala sobie na grozby, badz co badz laczyl ich tylko seks a ten pedzio z mala palka [i nie jest mowa tym razem o kiju] ma chyba problemy z zaakceptowaniem faktu ,ze jednym z wielu,toc Mala Mi mogla poszczycic sie wlasnym haremem! Jeszcze bardziej wkurzyl ja fakt,ze pomylil jej lopatki z udami, chyba nadmiar alkoholu spowodowal,ze obrosla tluszczykiem,ale nie chciala przyjac do wiadomowsci,ze czas przejsc na abstynecje badz hcociaz sie ograniczyc. A wrcajac do tego brudasa,jak na razie pozwalala mu dobierac sie do sukienki,poniewaz sam takowa mial i bylo to mile urozmaicenie. Trzeba zakonczyc ta farse -”Malego chujka to Ty masz frajerze, wynocha z mojego domu bo jak wysle mojego golebia od peace’u po burdelmame to ten Twoj kapelusik nigdy juz nie zawita w dolinie muminów” Spojrzala pogradliwie na niego,a pozniej na palke i wyrwlam mu ja z reki stosujac sprytny chwyt karate . “Odaj ,to moje. Przyda sie jak dostane w rece tego paple – Ryjka. Tym razem nie skonczy sie na toi toju!”

Tymczasem Paszczak, znany plantator i dostawca wszystkich ziółek w Dolinie Muminków, wyszedł na swoje poletko i zaklął: “jebany włoczykij. jak szmate zobacze, to nie tylko mu nogi z dupy powyrywam. jego nawóz to gorszy szajs niz odchody Bobka. Niech tylko jeszcze Buka zlezie to już wszystko szlag wezmie.” Wział spod schodów konewke i rozjebal z nerwow w drobny mak, po czym usiadł i sie rozbeczał. Złożenie zostało zamówione, a mszyce wszystko wszamały i teraz rozsiadły się najebane na ostatnim krzaku czarnej róży. Paszczak sam wzial stuff i postanowail sie nawalic. Zabarykadowal sie w brudnej swej melinie i postawoil nikogo nie wpuszczac. Wczesniej jednak umiescil tabliczke przed domem “Bez nawozów spierdalajcie”.

Przerażony Włóczykij b.dotknięty przezwiskami zaczął płakać, uciekać i wrzeszczeć “i tak pójdziesz do piekła pipo!” uciekając tak wyjebał sie o dywan, przeturlał sie trzykrotnie w stronę drzwi, i gdy wstał wypierdolił w nie kopa/ żeby zachować resztki honoru i nie wyjść na taką wielką ciotę jaką faktycznie jest. Na zewnątrz świat wydawał się już inny, a w powietrzu unosił się zapach szaleństwa i okazji do naćpania. Szybko się pozbierał i spojrzał w stronę namiotu na, którym leżał rozwalony tojtoj i kupa gówna, która zrodziła w jego głowie pomysł na nowy nawóz dla tego lamera paszczaka, który kupi każde gówno. oodniecony tą opcją wyjął z namiotu łopatę i zaczął energicznie przesypywać kupę do worka, a gdy skończył osadził go na kiju i wesoło śpiewając litanie do swych świętych ruszył w stronę domu paszczaka… “Sancte Rydzyk. ora pro nobis. Sancte Rysio from klan. ora pro nobis. Sancte…”

Bobek lecial. Uwielbial ten wiatr we wlosach lonowych. Jego fajdasek milo trzepotal na boki wyzwolony z objec sztywnych kreconych wloskow. lecial i lecia az w koncu zacza mu sie konczyc gaz i poczal spadac w dol. zastanawial sie gdzie sie spieprzy. O melina paszczka pomyslal i w tym wlasie momenciezacza skomplikowany proces hamowania. Polegal on na wypuszczaniu bytniego balansu z ciala i wolniejsze opadanie w dol. tak wiec Bobek sprawnie w locie pozostawil kretaski [@] zarzucil moczem i opadl lekko na jkaze wspaniala plantacje Paszczka.
-O kurwa-powiedzial Bobek spogladajac na rozpierdziel pozostawiony przez mszyce na pieknym niegdys poletku Marii-PASZCZAK!! Co z moim zamowieneim!
“No i kogo kurwa diabli niosą” pomyślał Paszczak. Drze ryja jak Ryjek, a go nie widac…Bobek! ” Ten mały szczyl, ktorego futrzane łapy przywlekły na to zadupie chce swojej działki. A marysi jak nie było jak nie ma. Wtem Paszczu wyjżał z drugiej strony przez okno, gdzie dostrzegł zbliżającą się mendę – Włoczykija, niosącego jakiś zawszały wór, którego smród roznosił się na całą Dolinę Muminków. Wniebowzięty Paszczak wyskoczył przez okno, skręcił paszczę, podbił oko i wybił dwa mleczne zęby. “Nawóz?!” – krzyknął do włoczykija. Czyje gówno tym razem to mogłoby być? To nieważne. jeśli sprawi, że jego mała plantacja marysi stanie na nogi, to zgodzi się na wszystko – nawet odchody Ryjka.

Bobek uslyszal trzaski. Co ten stary dziod robi z tym oknem. Podrapal sie pouliszanym ryju i wspa sie na czubeczki swoich podropialych palcow. o w dupe filifionki! Wloczypedal idzie Bobek postanowil sie szybko lulotnic..nie mial neistety gazu w dupie wiec odlecec nei mogl. Rozejrzal si ena boki i zobaczyl obgryzione drzewko roz. buhahah ten szczyl mie tu nie znajdzie. Bobek doskonale potrafil udawac wszelkie pasozyty tak wiec przysiadl w donicy rozy i udawal mszyce.

Mala Mi nadal wsciekla, olala sprawe z Kijoszkiem,chlop i tak dostatecznie byl pogenbiony.
Mala M byla przewidujaca,wiedziala ,ze moze jescze kiedys jej sie przydac.Hormony nie sluga, jak pijaku wezmie ja chcica musi miec wyjscie awaryjne.
A teraz cas sie zemscic na Ryju,znajac fiuta skierowal sie do Pszczaxa,bo ziom go ochroni jesli mu da lapowe,jesli tylko bedzie w staniemaryske wzmocnic. Paszczax byl na tyle jebniety,ze przyjmie % nawet osobnika znajdujacego sie na koncu lancucha pokarmowego. Trzeba sie zabezpieczyc i samej wziac cos by przekupic starego. Opracowala w glowie plan zemsty i zabrala ze soba rozowa konewke,ktorej zazdroscila jej cala Dolina. Miala ona niezwykle wlasciowsci-zmieniala wode w wino – kupila ja od obwoznego, ktory ponoc zwwal sie Czizus i sprzedawal ryby.Stary powinien sie ucieszyc. Zabarykadowala drzwi i chwycila jesczze kija-pieszczocha i ruszyla szybkim krokiem w kierunku plantacji. Gdy doszla ujrzala nie lada interesujacy widok.

Skomentuj »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.