wystepuja:
Bobek-Pietrucha vel Mucha vel Bober son fujaren
Ryjek- Vinicator
Mala Mi- Swieta
Wloczykij- kolorowe cymbalki mam sandalki
Paszczak-Pint of Guinness vel Maly zolty jelen
W dolinie muminkow nastala wiosna. Las lisciasty powoli stawal sie zielony, szumiacy i zaczynal pachnac juz mchem i zgnilizna. W domu muminkow wszyscy jeszcze chrapali. Jednak poza nimi inni juz wstali. Bobek, siedzial na drzewie i puszczal wiosenne baczki.
Nadszedł przeto Ryjek – największy społeczniak w dolinie, laps jakich mało, niestety był zawsze ofiarą żartów Bobusia.
Wybierał się własnie do domu muninka aby coś wpapusiać za free (mama muminka zawsze ma pełną spiżarnie specjałów – były tam kolorowe konfitury, suszone owoce, marynowane grzyby, wiewiórka w formalinie) po drodze miał zamier zgarnąć przyjaciół, czyli Małą Mi i Włoczkija, ale bron bosie Bobka!
Gdy Bobersonek zobaczyl ciote, zt Ryjeczka postanowil do neigo dolaczyc
-siema lamerze, co tam do lasu na dupy przyszedles, jakies grzyby podlapas te sprawy?
To mowiac Bobek wpadl w histeryczny smiech i z calej sily kopnal Ryjka w tylek. Ten podskoczyl z bolu i pognal przed siebie w storne chatki malej Mi.
Mala mi wlasnie ustawiala buutelki po finladii na swoim oltarzyku,gdy nagle spojrzala w ookno i zobaczyla tego skretynialego dlugopape jak gna w kierunku jej meliny. Pelna obaw by nie zajuchcil jej kolekcji, wyszla na ganek.” Co jest cykorze? Jesli to przez biegunke tak gnasz w kierunku mojej chatencji to musze Cie rozczarowac,bo kibelek wczoraj mi sie zapchal. Wiesz kac % ite sprawy. Czego chcesz?Odpowiadaj!”
-”aaa! Mała Mi, dostałem kopa w dupę od Bobka, on mne goni i jest napalony na moj tyłek! Pozwól mi się schronic u ciebie na poddaszu tudzież w kibelku! Że co? Że zapchany, ze łajno się wylało na podłogę? A nic! schronię sie pod tuż powierzchnią! Wpuść mne i schowaj gdzieś, bo bobek ma dziś chcicę! I gdzie kuzwa ten pijak Włóczykij?!”
Bobek podskakiwal w strone wielkiej zasmierdzialej meliny. Gdzie ta ciota? Pewnie schowala sie u tej zmamucialej Malej Mizdrzalki. Bobek chcial mimo wszystko skopac Ryjkowu tylek, w koncu dzis niedziela, a dzien swiety trzeba przeswiecic…
Tak sobie podskakujac zauwazyl oparty o kamien kij bejsbolowy
- Ooo,Migotka zgubila wibrator – to mowiac Bobek krzyknal na caly glos – Pozyczam!
Zabral kij, przystana, wyciagnal paczke westow icow odpalil z krzemienia i powedrowal dalej w storne meliny.
Mala mi zwrocila sie najpierw ku Bobkowi ,zaalarmowana kradzieza ulubionej zabawki.”tey kuswa bobek,tylko odkaz zanim oddasz. Jeszcze syfa jakies zlapie od Ciebie, bo nie wiadomo co pod tym futrem sie czai.” Pokazala fakacza i zwrocila sie ku dlugopapie- “od domu wara! wiadomo,ze masz lepkie lapska, a moje butelki sa troche warte. Twoje roczne kradzieze nie wystarczyly by Ci,gdybym Cie z dorwala z moja finladia. Z tylu jest wygodka na sytuacje kryzysowe, tam bedziesz czul sie jak u siebie”
Biedny Ryjek przerażony wizją wychędożenia przez Bobka przy uzyciu owłosionego wibratora Małej Mi, szybko usłuchał zacnych rad Małej i udał się na high-speedzie na tyły domostwa. Tam dostrzegł, niedaleko namiotu Włoczykija (Wiadomo ze Włoczkikij kreci z Małą Mi, ich orgie słuchać na całą dolinę) Drewnianą wygódkę, otworzył dziarsko drzwi i wkroczył w śmierdzące czeluście, zamykając uprzednio ufajdane drzwi za sobą. Pomyslał na głos – “Ojejciu, jak on mnie tu dorwie to bedzie bida, juz nigdy ne bede się mógł schylać po moje halucynki!”
-Co za idiota-powidzial Bobek ktory stojac kolo malej Mi widzial jak Ryj idzie za melina – przygotuj blanty zaraz wracam.
Od dawna bakal z mala Mi, razem sprawdzali towar z plantacjji Paszczaka. Bobek neinawidzil Ryjka wlasnie za podkradanie mu halucynow. Las byl jego terytorium i ten zawszony smrod nei bedzie mu tak stawial stoich stop z brudami miedzy palcami.
Bobek obszedl meline, doszedl do drewnianego wychoka, po drodze zabral line i obwiazal nia toy toya tak by nei mozna bylo otworzyc drzwi. Przystanal, zapalil petaka, wypieprzyl kibel na bok i strulal go po dosc stromej gorce wprost na namiot Wloczykija. Chyba go przygniotlo. Bobek sycie pierdnal, bo od zapachu mu sie zachcialo i wrocil do Malej Mi.
Mala mi ze spokojem i niejaka stysfakcja patrzyla na turlajacy sie toi toi, to gnojek bedzie mial za swoje jak mu % wpadnie do oczu i uszu i stanie sie glucho-niewidomy. Zreszta denerwowal ja swoim podejrzliwym spojrzenie,najgorsza plotkara w miesci.Biedak chyba nie wie co to zdrowy,dobry sseks.Niech leci,wcej blantow dla nas bedzie. Mala mi wyjela ze swojej tajnej skrytki towarek,bletki, i tyton camela. “Chcesz czyszciocha czy mieszan?I co u ziomka z plantacji?”
Bobek zajebiscie seksownym krokiem przeszedl przez salonik malej Mi i rozsiadl sie szpanersko na fotelu zrobionym z foli babelkowej.
-A moze sie na czysciocha skusze. aaa Paszczax? Aktualnie ma problemy z mszycami, jego mocz juz ne pomaga. Prawdopodomnie jakis idiota sprzedal mu zly nawoz…Te a to nie Wloczykij mu nei dostrcza gnoju? jak ty sie mozesz znim dymac..
Mala Mi wziela buszka z fifki a poczatek i skierowala sie ku SPECJALNEMU STOLICZKOWI MARZEN KAZDEGO JARACZA by zaczac dzielo zniszczenia komorek mozgowych. “bobek -jestes pewny ,ze chcesz czysciocha?nie pamietasz jakie schizy miales ostatnio?Pomyliles drzewko bananowe Migotki z dupa i do dzis nie moge babie wmowic,ze ta dziupla to efekt uderzenia pioruna.Robisz o na wlasna odpowiedzialnosc.” Mala Mi ubrala swoje SPECJALNE SPODNIE DO JARANIA i zakrecila czapke z daszkiem do tylu skrobiac po blacie by nic sie nie zmarnowalo.Dobra teraz filterek i lizniecie i imprezke czas zaczac. Muzy tylko brakuje ziom- zarymuj cos-to bedzie klimat.
Bobek zaczal od bitu:
-Umcyk umcyk Bum bum bum tiiiii tiiiii tiiii dy dyd ydydy
Wstaem dzisiaij rano z dziwna piana na twarzy
pomacalem szybko sprawdzilem czy nei parzy
i przypomniale sobie ze to wcale nei jest piana
ze to od wujka paszczaka namacalna smietana
Takie to jest zycie- rzeczywistosc zasrana
bo mimo wszystko kratki to nie sciana
a CHWDR to sie wszystko zgadza
bo ten maly szcyl tylko tutaj zasmradza
-jea, Y Y Y, ją ją zią, lecisz
Bobek wzia skreta i kiwajac lepetyna w takt narzucoego rytmu jaral sobie.
Smierdzący bardziej niz zwykle łajnem Ryjek, wygrzebał się z wytryndolonego przez Bobka kibelka, ogranowszy się nieco ciągnąc za sobą niezemski fetor, podlazł niczym dewotka pod okna domostwa/meliny Małej Mi, wepchną swoj ne ogolony ryj pomiedzy doniczki z haszem i gandzią stojące na oknie i zaczał podsłuchiwać i podglądać, jak juz zkumał co się święci, pobiegł na rypał pod rozjuchany przez kibelek kampus Włóczkija i wydukał:
“-Ejj, stary! Do meliny Małej Mi wlazł Bobson! Jarają razem blanty, i są w fazie gry wstępnej, uwazaj bo jeszcze przeleci twoją dziewoję! Sugerowałbym pojście tam z Tym wielkim owłosinym wibratorem który zostwił tu bobek i zrobienie burdy!”
Ryjek choć miał zaburzone myślenie przestrzenne (jest po lobotomi, -paszczak potrzebował wyciągu z szyszynki do produkcji meskaliny) to miał chytry plan w zanadzu, mianowicie, gdy rozjuszony ogier Włoczykij bedzie robił awantuje, to podstepny Ryj dobierze się do pustych butelek Małej (stary muminka potrzebuje pustych flaszek, gdyż nie ma w czym pędzić wódy, na pewno nieposkąpi groszem) oraz przedewszystkim do kiszonego od tygodni dobrego sortu/gandzi.
Gdy juz uda mu się gwizdąć towarek to bedzie chciał z nim iść do mumina (Muminek to tez ciotka) gdyż muminek nigdy nie jarał (stara mu kategorycznie zabroniła i zagroziła że nakarmi go zimnym krupniokiem za kare jeśli chwyci zioło)
Ale póki co podpuszcza Włóczikija azeby ten zrobił “rozpierduchę”
nieogolony i rozczochrany włóczykij na kacu wyjął z plecaka faje i pukając się po kieszeniach zapytał ryjka “teee ryju masz ognia? bo przed akcją lubię zajarać, a swojego zgubiłem jak stawiałem klocka w krzakach po pijaku” po chwili zrozumiał swój błąd i przypomniał sobie, ze ryjek choć pali to boi sie ognia i na pewno go niema. wiec zarzucił swą pedalską czapeczkę na głowę, podniósł włochaty wibrator i zmierzając z uśmiechem na twarzy do wejścia do domu malem mi, wesoło nucił “będzie penetracja! będzie penetracja”
Mala Mi zmelanzowana jak rzadko nucila pod nosem “chwdR – to ja jestem bogiem-chwdR-uswiadom to sobie..” Nagle uslyszala szybkie kroki, spojrzala w okno i zbaldla widzac Wlozykija. Szybko siegnela po swoja czerwona,burdelowa kiece bo Wloczykij byl cholernym szowinista i nie uznawal jej SPECJALNYCH SPODNI. Zwykle kazala mu sie wypchac ,ale dzis byl uzbrojony w jej palke. Podeszla do drzwi z mysla,ze chyba czas przeniesc sie na wieksza wies, bo zaczyna ja wkuriwac fakt,ze jej wibrator krazy pomiedzy tymi brudasami.”bobek patrz kto przyszedl , chwili spokoju nie mozna miec dla sibie”
Bobek byl wlasnie zajety kreceniem kretaskow na sutkch kiedy dotarly do neigo slowa owlosiona palka.Podskoczyl jakby go kros uszczypnal w jego jedrny posladek obejrzal sie w lustrze, z pomiedzy posladow wyciagnal grzebyczek, przeczesal grzywencje i powiedzial:
-To wy sobie tu za slona zupe wyjasniajcie a ja pedze do burdel mamy na lachony.hyhyhy
Bobek frajerem nei byl i wiedzial ze Wloczykutafong na kacu i z rozjebanym kiblem na jego namiocie nie jest w stanie rozmawiac sensownie a tylko w taki sposob mogl go pokonac-najlepiej na jakims forum. Bobek wyszedl przed meline, grubo sie wypia, podstawil zapalniczke pod odbyt, sycie pierdnal i odlecial z krzykiem.
włóczykij widząc wybuch z dupy bobka, ze zdziwieniem głośno wykrzyczał “skurwysyn poleciał…” i nie zastanawiając sie dłużej wbiegł do chaty i uruchomił wibrator, który zaczął głośno brzęczeć i dymić niczym silnik od kosiarki spalinowej paszczaka. Nie zastanawiając sie dłużej przyparł Malem Mi do ściany i patrząc na nią powiedział “no! no! kochana, odjebałaś się jak klaun na karnawał, ale ja na te sztuczki się nie nabiorę i zaraz opowiesz mi co tu robiłaś z tym małym chujkiem” po czym przyłożył wibrujący wibrator do jej uda i zaczął kurewsko się uśmiechać widząc jak od potężnych wibracji stuka zębami zupełnie tak jakby było jej zimno.
Mala Mi poczula wszechograniajaca ja wscieklosc widzac jak ten obszczymorda pozwala sobie na grozby, badz co badz laczyl ich tylko seks a ten pedzio z mala palka [i nie jest mowa tym razem o kiju] ma chyba problemy z zaakceptowaniem faktu ,ze jednym z wielu,toc Mala Mi mogla poszczycic sie wlasnym haremem! Jeszcze bardziej wkurzyl ja fakt,ze pomylil jej lopatki z udami, chyba nadmiar alkoholu spowodowal,ze obrosla tluszczykiem,ale nie chciala przyjac do wiadomowsci,ze czas przejsc na abstynecje badz hcociaz sie ograniczyc. A wrcajac do tego brudasa,jak na razie pozwalala mu dobierac sie do sukienki,poniewaz sam takowa mial i bylo to mile urozmaicenie. Trzeba zakonczyc ta farse -”Malego chujka to Ty masz frajerze, wynocha z mojego domu bo jak wysle mojego golebia od peace’u po burdelmame to ten Twoj kapelusik nigdy juz nie zawita w dolinie muminów” Spojrzala pogradliwie na niego,a pozniej na palke i wyrwlam mu ja z reki stosujac sprytny chwyt karate . “Odaj ,to moje. Przyda sie jak dostane w rece tego paple – Ryjka. Tym razem nie skonczy sie na toi toju!”
Tymczasem Paszczak, znany plantator i dostawca wszystkich ziółek w Dolinie Muminków, wyszedł na swoje poletko i zaklął: “jebany włoczykij. jak szmate zobacze, to nie tylko mu nogi z dupy powyrywam. jego nawóz to gorszy szajs niz odchody Bobka. Niech tylko jeszcze Buka zlezie to już wszystko szlag wezmie.” Wział spod schodów konewke i rozjebal z nerwow w drobny mak, po czym usiadł i sie rozbeczał. Złożenie zostało zamówione, a mszyce wszystko wszamały i teraz rozsiadły się najebane na ostatnim krzaku czarnej róży. Paszczak sam wzial stuff i postanowail sie nawalic. Zabarykadowal sie w brudnej swej melinie i postawoil nikogo nie wpuszczac. Wczesniej jednak umiescil tabliczke przed domem “Bez nawozów spierdalajcie”.
Przerażony Włóczykij b.dotknięty przezwiskami zaczął płakać, uciekać i wrzeszczeć “i tak pójdziesz do piekła pipo!” uciekając tak wyjebał sie o dywan, przeturlał sie trzykrotnie w stronę drzwi, i gdy wstał wypierdolił w nie kopa/ żeby zachować resztki honoru i nie wyjść na taką wielką ciotę jaką faktycznie jest. Na zewnątrz świat wydawał się już inny, a w powietrzu unosił się zapach szaleństwa i okazji do naćpania. Szybko się pozbierał i spojrzał w stronę namiotu na, którym leżał rozwalony tojtoj i kupa gówna, która zrodziła w jego głowie pomysł na nowy nawóz dla tego lamera paszczaka, który kupi każde gówno. oodniecony tą opcją wyjął z namiotu łopatę i zaczął energicznie przesypywać kupę do worka, a gdy skończył osadził go na kiju i wesoło śpiewając litanie do swych świętych ruszył w stronę domu paszczaka… “Sancte Rydzyk. ora pro nobis. Sancte Rysio from klan. ora pro nobis. Sancte…”
Bobek lecial. Uwielbial ten wiatr we wlosach lonowych. Jego fajdasek milo trzepotal na boki wyzwolony z objec sztywnych kreconych wloskow. lecial i lecia az w koncu zacza mu sie konczyc gaz i poczal spadac w dol. zastanawial sie gdzie sie spieprzy. O melina paszczka pomyslal i w tym wlasie momenciezacza skomplikowany proces hamowania. Polegal on na wypuszczaniu bytniego balansu z ciala i wolniejsze opadanie w dol. tak wiec Bobek sprawnie w locie pozostawil kretaski [@] zarzucil moczem i opadl lekko na jkaze wspaniala plantacje Paszczka.
-O kurwa-powiedzial Bobek spogladajac na rozpierdziel pozostawiony przez mszyce na pieknym niegdys poletku Marii-PASZCZAK!! Co z moim zamowieneim!
“No i kogo kurwa diabli niosą” pomyślał Paszczak. Drze ryja jak Ryjek, a go nie widac…Bobek! ” Ten mały szczyl, ktorego futrzane łapy przywlekły na to zadupie chce swojej działki. A marysi jak nie było jak nie ma. Wtem Paszczu wyjżał z drugiej strony przez okno, gdzie dostrzegł zbliżającą się mendę – Włoczykija, niosącego jakiś zawszały wór, którego smród roznosił się na całą Dolinę Muminków. Wniebowzięty Paszczak wyskoczył przez okno, skręcił paszczę, podbił oko i wybił dwa mleczne zęby. “Nawóz?!” – krzyknął do włoczykija. Czyje gówno tym razem to mogłoby być? To nieważne. jeśli sprawi, że jego mała plantacja marysi stanie na nogi, to zgodzi się na wszystko – nawet odchody Ryjka.
Bobek uslyszal trzaski. Co ten stary dziod robi z tym oknem. Podrapal sie pouliszanym ryju i wspa sie na czubeczki swoich podropialych palcow. o w dupe filifionki! Wloczypedal idzie Bobek postanowil sie szybko lulotnic..nie mial neistety gazu w dupie wiec odlecec nei mogl. Rozejrzal si ena boki i zobaczyl obgryzione drzewko roz. buhahah ten szczyl mie tu nie znajdzie. Bobek doskonale potrafil udawac wszelkie pasozyty tak wiec przysiadl w donicy rozy i udawal mszyce.
Mala Mi nadal wsciekla, olala sprawe z Kijoszkiem,chlop i tak dostatecznie byl pogenbiony.
Mala M byla przewidujaca,wiedziala ,ze moze jescze kiedys jej sie przydac.Hormony nie sluga, jak pijaku wezmie ja chcica musi miec wyjscie awaryjne.
A teraz cas sie zemscic na Ryju,znajac fiuta skierowal sie do Pszczaxa,bo ziom go ochroni jesli mu da lapowe,jesli tylko bedzie w staniemaryske wzmocnic. Paszczax byl na tyle jebniety,ze przyjmie % nawet osobnika znajdujacego sie na koncu lancucha pokarmowego. Trzeba sie zabezpieczyc i samej wziac cos by przekupic starego. Opracowala w glowie plan zemsty i zabrala ze soba rozowa konewke,ktorej zazdroscila jej cala Dolina. Miala ona niezwykle wlasciowsci-zmieniala wode w wino – kupila ja od obwoznego, ktory ponoc zwwal sie Czizus i sprzedawal ryby.Stary powinien sie ucieszyc. Zabarykadowala drzwi i chwycila jesczze kija-pieszczocha i ruszyla szybkim krokiem w kierunku plantacji. Gdy doszla ujrzala nie lada interesujacy widok.